Sieć aż buzuje…
Drogi Czytelniku!
Poprzedni tydzień przyniósł internautom kolejny odcinek wyjątkowo popularnego i lubianego serialu pt. „Serwisy społecznościowe”. Obok takich gwiazd pierwszej wielkości jak Mister Facebook i Monsieur Twitter, na monitorach wielu użytkowników śledzących perypetie wspomnianej dwójki, zagościł utalentowany debiutant. Nie jest on jednak zupełnym naturszczykiem – wszak opiekujący się nim agent, Gmail, działający pod skrzydłami wytwórni Google, znany jest większości z nas. Czy ta wschodząca gwiazda znajdzie na stałe miejsce w sercach internautów? Przekonamy się o tym śledząc rozwijającą się karierę Google Buzz.
9 lutego 2010 roku, przedstawiciele koncernu Google, na zwołanej przez siebie konferencji prasowej, poinformowali o uruchomieniu nowego serwisu społecznościowego o nazwie Google Buzz. Jest on w pełni zintegrowany z aplikacją pocztową Google, co sprawia, że prawdopodobnie w niedługim czasie od jego uruchomienia będzie miał tylu użytkowników co Gmail czyli około 176,5 miliona osób. Nowy serwis jest kolejną przymiarką do podbicia przez giganta z Mountain View rynku serwisów społecznościowych – poprzednie próby (serwisy Orkut i Jaiku) zakończyły się niepowodzeniem.
Używając Buzza zainteresowani internauci mogą kontaktować się z osobami ze swojej skrzynki e-mailowej, ustawiać swoje statusy, publikować zdjęcia, linki, ciekawe informacje, a także komentować i oceniać wpisy innych użytkowników. Co ciekawe, wpisy na Buzzie można dzielić na te prywatne - dla wybranych osób lub np. grup z Gmaila - i te publiczne - dostępne dla wszystkich. Jednocześnie, wątki, które są zaciekliwie komentowane przez znajomych, pojawią się w naszym strumieniu z adnotacją „Buzz rekomendowany”. Google oznajmił również, że przy użyciu swojej technologii wyszukiwania i algorytmów, ograniczy w Buzzie natłok niepotrzebnych informacji, proponując użytkownikom tylko te wpisy, które naprawdę ich interesują.
Nie wszyscy jednak są podekscytowani nowym narzędziem i wróżą świetlaną przyszłość Buzzowi. Połączenie serwisu i skrzynek pocztowych użytkowników z pewnością w wielu osobach wzbudziło obawy o zachowanie prywatności. Jak jednak argumentują niektórzy komentatorzy, uruchomienie Buzza jako oddzielnej usługi byłoby bardzo ryzykowne względem jego popularności – niektórzy twierdzą nawet, iż tylko wyłącznie dzięki zintegrowaniu z Gmailem Buzz ma szanse powodzenia.
Google Buzz jest oczywiście, zgodnie z bieżącymi trendami, dostępny w wersji mobilnej na Android 2.0 i iPhone’a – choć dla wielu to właśnie ta wersja komórkowa powinna być uważana za tę „główną”, a nie za tę „dodatkową”. Buzz mobilny przynosi dodatkową funkcjonalność – z jego połączenia z aplikacją Google Maps wynika możliwość zlokalizowania innych jego użytkowników w naszym najbliższym otoczeniu i opisywania na bieżąco wydarzeń mających miejsce w danej lokalizacji. Ta możliwość jest jednak również nieco kontrowersyjna – nie wszyscy przecież chcą ujawniać miejsce, w którym się znajdują.
Tymczasem zgodnie z wynikami badania gemiusTraffic za tydzień 08.02.2010 — 14.02.2010, urządzenie, z którego internauci mogą w chwili obecnej korzystać z Google Buzz czyli iPhone, posiada 12,42 proc. udziału w liczbie odsłon z Polski generowanych z urządzeń mobilnych na polskich serwisach.
Zapraszam do zapoznania się z wynikami badania gemiusTraffic za tydzień 08.02.2010 — 14.02.2010.
Z pozdrowieniami,
Grażyna Jakubowska
Statystyki